Testy na pustyni

W czasie wyścigu zbrojeń mniejsze testy na pustyni Nevada stały się niemal publicznymi spektaklami. Amerykańska administracja chciała nauczyć społeczeństwo jak przeżyć wojnę atomową. W latach 1954-1961 często przeprowadzano w amerykańskich miastach, zakładach pracy i szkołach próbne alarmy atomowe (np. operacja Alert), utrzymując społeczeństwo w stanie ciągłego zagrożenia. Niektóre z wybuchów jądrowych, jak np. test Apple II przeprowadzony 5 maja 1955 r. w Nevadzie, były bezpośrednio transmitowane w publicznej telewizji w ramach ćwiczeń obrony cywilnej. Ćwiczenia były wciąż powtarzane, stając się rytuałem; uczestniczył w nich nawet sam prezydent Eisenhower, który musiał opuścić w tym czasie Biały Dom. Psychoza takiego zagrożenia była z kolei niezbędna do uzasadnienia ponoszenia wysokich kosztów na zbrojenia. Nastał „czas obłędu". Mieszkańcy Nowego Jorku i innych wielkich miast, kiedy pustoszały nagle ulice podczas próbnych ćwiczeń, z obawą spoglądali w niebo, czy nad ich miastem nie unosi się rzeczywiście grzyb atomowy. Dzieci i młodzież szkolna również były przygotowywane na wypadek ataku jądrowego - służył do tego m.in. popularny wówczas komiks ,fuck and Cover". Budowano liczne schrony przeciwatomowe. Do ich budowy zachęcał społeczeństwo sam ówczesny prezydent John Kennedy. Niektóre firmy budowlane zaczęły projektować i budować domy od razu ze schronami. Intensywnie rozwijał się przemysł produkujący schrony i wyposażenie do nich, jak np. agregaty prądotwórcze, instalacje wodne i klimatyzacyjne, specjalnie paczkowaną żywność, napoje, środki opatrunkowe i in.