Prace nad bomba

W ramach prac nad bombą wodorową wykonano przy użyciu komputera więcej obliczeń, niż dla jakiegokolwiek innego programu badawczego do 1951 r. Dla potwierdzenia słuszności przyjętych założeń, głównie możliwości przekazywania ciepła podczas rozszczepienia do ładunku syntezy, 9 maja 1951 r. przeprowadzono test George (w ramach operacji Greenhouse) na wyspie Ebireru/Ruby z atolu Eniwetok. Tak naprawdę był to test bomby rozszczepialnej o sile wybuchu 225 kt TNT (człon termojądrowy nie pełnił żadnej konkretnej funkcji) - chciano tylko sprawdzić, czy uda się zainicjować reakcję syntezy. Test wykazał pojawienie się neutronów z reakcji syntezy, było to więc pierwsze zainicjowanie reakcji termojądrowej przez bombę atomową. Jakkolwiek test George wykazał poprawność przyjętych założeń, to jednak na prawdziwą bombę termojądrową, taką w której większa część energii pochodziłaby z reakcji syntezy, należało jeszcze poczekać ponad rok. Rozważano zastosowanie jednego z trzech możliwych paliw: ciekłego deuteru, deutero--amoniaku (ND3) oraz deuterku litu (LiD). Mimo niewątpliwych zalet deuterku litu, ze względu na brak wystarczającej jego ilości, do budowy pierwszej bomby wodorowej użyto ciekłego deuteru. Bomba ta była wielkim urządzeniem - laboratorium o kształcie cylindra, wysokim na 6 m, o średnicy 220 cm, ważącym ponad 821 (włączając w to instrumenty pomiarowe i diagnostyczne). Nie była to jeszcze bomba wg konfiguracji Tellera-Ulama.